15:41

MyGiftDNA - Prezenty dla żony

MyGiftDNA - Prezenty dla żony
Dzisiejszy post jest dedykowany głównie Panom, którzy nigdy nie mają pomysłów co kupić na prezent dla żony. Jak wiadomo, po pewnym czasie pomysły na prezenty zwyczajnie się wyczerpują, ale pomocną dłoń wyciąga MyGiftDNA, którzy w swoim asortymencie posiadają spersonalizowane produkty na każdą okazję. Kobiety uwielbiają kwiaty, czekoladki, ale czasami potrzeba odmiany i myślę, że każda żona chciałaby dostać produkt, który jest spersonalizowany specjalnie dla niej. Jeśli jesteście ciekawi, jakie propozycje na prezent wybrałam to zapraszam do oglądania.
(zdjęcie pochodzi z fanpage MyGiftDNA na facebooku)


Pierwszą moją propozycją jest koc. Niby nic, ale uważam, że takich rzeczy nigdy za wiele. Ten koc jest wykonany z bardzo przyjemnego, mięciutkiego polaru, którym, aż miło się okryć. Jestem pozytywnie zaskoczona nie tylko jego jakością, ale również haftem, który powstaje przy użyciu hafciarki komputerowej, dzięki czemu haft bardzo ładnie się prezentuje i dodatkowo jest trwały. Muszę przyznać, że wybór na ten koc padł ze względu na uroczą grafikę na nim. Jak możecie zobaczyć na kocu znajduje się sowa z napisem: ,,Słodkich snów Michasiu!" i mimo tego, że propozycje są dla żony to wydaje mi się, że każdy gdzieś tam w środku ma coś z dziecka. Koc jest dość duży, jego wymiary to 140x200cm, idealny dla jednej osoby, maksymalnie dwóch osób. Fajna propozycja dla osoby, która wieczorami przy książce czy filmie lubi okryć się kocykiem.



Drugą propozycją na prezent dla żony jest kubek ze znakiem zodiaku. Uważam, że jest to świetny prezent na wiele okazji, dlatego nie mogło go zabraknąć w moich propozycjach. Kubek, jest dość spory, chociaż na stronie mamy do wyboru, aż 3 pojemności to ja wybrałam opcje większą, która pomieści 415ml napoju. Muszę powiedzieć, że nie spodziewałam, się tego, że będzie on wyglądał faktycznie tak samo jak na zdjęciu, bo ilekroć zamawiałam przez internet różne rzeczy, to nie raz było tak, że produkt zdecydowanie inaczej wyglądał na żywo, niż na stronie. Jeśli chodzi o grafikę, to jest ona bardzo dobrze wykonana, nic nie schodzi po umyciu. Muszę zaznaczyć, że grafika jest dwustronna więc za to ogromny plus, bo posiadam nie jeden kubek w swojej kolekcji, który ma grafikę tylko z jednej strony. Największym atutem tego kubka jest to, że możemy dopasować znak zodiaku, oraz imię osoby, którą chcemy obdarować.
Ostatnią propozycją, jest patera na słodkości. Ta żona, która kocha wypieki z pewnością ucieszy się z takiego prezentu. Patera wykonana jest z odpornego na uszkodzenia szkła. Grawer wykonany jest za pomocą lasera i jak widzicie całość pięknie się prezentuje. Ja od dawna marzę o takiej paterze na własne wypieki, jest ona świetna nie tylko na ciasta, ale na babeczki czy też owoce. Idealna opcja, gdy mamy gości i nie chcemy stawiać ciasta czy też owoców na zwykłym, dużym talerzu, tylko chcemy, żeby fajnie było wyeksponowane na stole.

Mam nadzieję, że moje propozycje przypadły wam do gustu, a jeśli nie to na stronie MyGiftDNA jest mnóstwo innych propozycji , więc każdy znajdzie idealny prezent. Ja z mojego zamówienia jestem bardzo zadowolona, dotarło błyskawicznie. Standardowy czas oczekiwania to około 2 dni więc naprawdę szybko, a paczka jest świetnie zabezpieczona i możemy mieć pewność że wszystko dotrze w całości. Zdecydowanie Polecam!

12:43

Oleje od LEAFY - Recenzja

Oleje od LEAFY - Recenzja
Witajcie. Przychodzę do was z recenzją kolejnych kosmetyków naturalnych od LEAFY. Jakiś czas temu na blogu była recenzja hydrolatu i oleju lawendowego, a dzisiaj będzie recenzja, aż dwóch olejków. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii na ich temat to zapraszam do przeczytania recenzji.
Od Producenta:
Wszechstronny olej  z pestek malin do każdego rodzaju cery. Idealny zamiennik kremów i filtrów ochronnych na lato o niewielkim SPF, dzięki lekkiej konsystencji i właściwościom nawilżającym. Regenerujący i wygładzający, przyśpiesza gojenie ran i oparzeń, pielęgnuje okolice oczu.  Olej z pestek malin polecany jest szczególnie dla cery dojrzałej, szarej i odwodnionej oraz trądzikowej. Jest delikatnym naturalnym filtrem przeciwsłonecznym.
Moja Opinia: 
Olejek znajduje się w małej, szklanej buteleczce o pojemności 15ml z pipetą, dzięki której możemy wydobyć odpowiednią ilość produktu. Ma on intensywną żółtą barwę, ale po nałożeniu go na skórę staje się przezroczysty. Jeśli chodzi o zapach to jest on specyficzny, gdzieś na końcu czuć jakąś owocową nutkę, ale nie jest on nie do zniesienia. Stosowałam ten olejek na zaczerwienione krosty trądzikowe i olejek po systematycznym stosowaniu bardzo fajnie łagodzi stan zapalny towarzyszący trądzikowi. Podsumowując polecam osobą, które nie tylko mają cerę trądzikową, ale również szukają kosmetyku, który świetnie nawilża odwodnioną skórę. 
Od Producenta:
Delikatny i lekki olej z pestek Moreli, tłoczony na zimno. Nie uczula i nie podrażnia skóry, jest delikatnym emolientem. Zawiera kwasy tłuszczowe – linolowy, oleinowy oraz witaminy: A, C, E. Polecany szczególnie dla osób z problematyczną i bardzo delikatna skórą. Dzięki swoim odżywczym właściwościom najlepiej używać go na noc lub jako olejek do kąpieli. 

Moja Opinia:
Muszę przyznać, że chyba po raz pierwszy nie zastosowałam się do zaleceń producenta. Od pewnego czasu zaczęłam dbać bardziej niż wcześniej o włosy, dużo czytam na ten temat, sprawdzam co lubią moje włosy, a co nie. Przypadkowo natknęłam się w internecie na informacje, że olej z pestek moreli idealnie sprawdza się do włosów, które potrzebują regeneracji czyli coś czego moim włosom zdecydowanie brakuje. Stosowałam ten olejek w taki sposób, że nakładałam go na całą długość włosów, chodziłam tak najdłużej jak tylko mogłam. Następnie zmywałam i po wyschnięciu moje włosy nigdy nie były tak miękkie jak po tym olejku. Jeśli chodzi o zapach to jest on na tyle delikatny, że nie utrzymuje się na włosach. Jest to zdecydowanie numer 1 dla włosów suchych i zniszczonych. Świetnie radzi sobie również z rozdwojonymi końcówkami. Zdecydowanie polecam.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam tutaj: KLIK

15:02

Kremy od si si bee - Recenzja

Kremy od si si bee - Recenzja
Witajcie. Dzisiaj przygotowałam dla was recenzję dwóch kremów, które miałam okazję testować dzięki si si be. Muszę przyznać już na początku, że to moja pierwsza styczność z tego typu kremami, ale mam nadzieję że będzie na blogu więcej recenzji kosmetyków naturalnych. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii na temat tych kremów zapraszam do przeczytania.
Od producenta:
Recepturę kremu opracowaliśmy, aby skutecznie pielęgnować suchą i bardzo suchą skórę, skórę napiętą lub łuszczącą się.
Uczucie lekkiego pieczenia po zastosowaniu kremu jest naturalne i przemijające i wynika z wysokiej zawartości mocznika, którego znane właściwości nawilżające są wysoko cenione w kosmetyce.
Krem jest bardzo pomocnym preparatem pielęgnacyjnym w przypadku łuszczycy lub egzemy. W takich przypadkach powoduje stopniowe, naturalne rozpuszczanie łuski i ułatwia przenikanie do zmienionych chorobowo miejsc ewentualnie stosowanych farmaceutyków. Specjalnie dobrane substancje aktywne w składnikach kremu odbudowują struktury komórkowe, wzmacniają je i niejako pompują w nie wodę, której nasze komórki bardzo potrzebują szczególnie w miejscach, gdzie skóra była uprzednio leczona farmaceutykami.
Moja Opinia:
Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie mam ani łuszczycy ani egzemy, więc ciężko wypowiedzieć mi się pod tym względem. Dlatego opisze tylko i wyłącznie swoje odczucia, jak wpłynął krem na moją suchą skórę. Krem zamknięty jest w małym, poręcznym słoiczku o pojemności 50 ml. Może się wydawać, że nie jest to zbyt dużo, ale krem jest bardzo treściwy i wydajny więc nie trzeba wcale dużo go nakładać. Jeśli chodzi o zapach to kojarzy mi się z zapachem różanym, jest dość intensywny, ale przyjemny.Krem bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Konsystencja, mimo że kremowa, jest bardzo zbita, ale mimo wszystko krem bardzo dobrze rozprowadza się na ciele.  Ja stosowałam go na twarzy, szczególnie w okolicach nosa, oraz na łokcie dwa razy dziennie czyli tak jak zaleca producent. Dość szybko zauważyłam pierwsze efekty, niemalże natychmiast. Krem bez problemu poradził sobie z przesuszoną skórą w okolicach nosa, oraz z najgorszą moją zmorą czyli łokciami.  Nie rozstaje się z tym kremem nawet w podróży dlatego ogromny plus za mały słoiczek.
Od producenta:
Recepturę kremu – maści opracowaliśmy, aby pielęgnować suchą i bardzo suchą skórę, skórę napiętą lub łuszczącą się.
Pomimo tłustej konsystencji dobrze się wchłania przenosząc w głąb skóry substancje aktywne zawarte w przemyślanie dobranych składnikach.Jest doskonałym preparatem pielęgnacyjnym w przypadku łuszczycy, egzemy, atopowego zapalenia skóry oraz w trakcie lub po radioterapii.

Moja Opinia:
Ten krem trochę różni się od swojego poprzednika. Co prawda znajduje się w takim samym słoiczku jak ten poprzedni, czyli jak najbardziej na plus. Jeśli chodzi o konsystencję to muszę przyznać, że na początku mnie trochę zdziwiła bo nie jest ona podobna do konsystencji kremu, a bardziej przypomina zbitą maść, która pod wpływem temperatury ciała zmienia swoją konsystencję na bardziej płynną. Zapach to połączenie lawendy w migdałem chociaż wydaje mi się że migdał jest zdecydowanie bardziej wyczuwalny, niż lawenda. Krem stosuje gdy mamy chłodniejsze dni, wtedy mam problem z przesuszoną skórą na dłoniach i dzięki swojej tłustej konsystencji krem świetnie sobie radzi z przesuszeniem i przy okazji bardzo fajnie nawilża skórę. W chłodne dni się z nim nie rozstaje i zawsze mam go w torebce. Zapomniałam dodać ze ten krem tak samo jak poprzedni jest przeznaczony nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieci powyżej 3 roku życia, więc myślę, że to ich dodatkowy atut.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam tutaj: KLIK

11:51

Pomysł na prezent walentynkowy i nie tylko.

Pomysł na prezent walentynkowy i nie tylko.
Witajcie. Dzisiaj przygotowałam dla was recenzję połączoną bardziej z propozycją na prezent nie tylko na walentynki, ale na wiele okazji m.in. urodziny, święta Bożego Narodzenia, Dzień Babci i Dzidka itp. Mówię tu oczywiście o pierniczkach, które są ręcznie robione przez Panią Tatianę z Twój Piernik . Muszę zaznaczyć, że zdjęcia, które tu umieszczę nie są wykonywane przeze mnie, gdyż moje pierniczki nie dotrwały w całości transportu, mimo, że były naprawdę bardzo dobrze zabezpieczone, dlatego zdjęciami poratowała mnie Pani Tatiana.
Moja Opinia:
Twój Piernik jest tak naprawdę tworzony przez jedną osobę- Panią Tatianę, która sama je wypieka i dekoruje. Pierniczki możemy zamówić na każdą okazję i myślę, że jest to świetny pomysł na prezent dla każdego, nie tylko dla naszych bliskich, ale również znajomych, a nawet dla dzieci. Jeśli chodzi o czas jaki mamy żeby je zjeść to najlepiej zrobić to w ciągu 3 miesięcy, chociaż myślę, że trudno im się oprzeć aż tyle czasu, ale z drugiej strony tak pięknie wyglądają, że aż żal je zjeść. Najbardziej zdziwiło mnie to, że te pierniczki nie mają typowego piernikowego smaku. Są one bardziej delikatne i nie powiedziałabym tak naprawdę, że jest to smak piernika, ale są bardzo, bardzo dobre. Na początku myślałam, że jeśli one pięknie wyglądają, to będą gorzej smakować, ale się pomyliłam z czego się cieszę. Podsumowując zdecydowanie polecam pierniki z Twój piernik ze względu na to, że są robione z produktów wysokiej jakości, rewelacyjnie smakują i pięknie wyglądają. Są świetnym prezentem lub też dodatkiem do prezentu na wiele okazji. Jeśli chodzi o cenę to ciężko jest mi określić jakąś konkretną, bo tak naprawdę zależy ona od ilości pierników, ale uważam, że są warte swojej ceny.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam tutaj: KLIK

12:04

Hydrolat i olejek lawendowy Leafy Kosmetyki Naturalne

Hydrolat i olejek lawendowy Leafy Kosmetyki Naturalne
Witajcie. Dzisiaj przygotowałam dla was recenzję kosmetyków naturalnych, które uwielbiam i ubolewam nad tym, że nie mam ich za wiele u siebie w kosmetyczce, ale myślę, że to tylko kwestia czasu, żeby moja mała kolekcja zamieniła się w większe zapasy. Swój debiut na blogu mają dzisiaj kosmetyki Leafy z którymi miałam po raz pierwszy do czynienia. Jak się sprawdziły? Czy są godne uwagi? O tym, ale i nie tylko w poniższej recenzji.
Ze względu na to, że oba produkty mają bardzo podobne działanie i tak samo pachną, zdecydowałam się opisać dwa produkty w jednej recenzji. Mam nadzieję, że taka forma wam się spodoba, ponieważ nie widziałam sensu opisywać dwóch tak podobnych produktów w osobnych recenzjach, tym bardziej, że one się uzupełniają. Dajcie znać czy takie łączone recenzję wam się podobają czy wolicie raczej osobne. Bez zbędnego gadania przejdźmy do recenzji.
Od Producenta:
Olejek, macerat Lawendowy to idealne załagodzenie problemów skórnych dla osób wymagających. Delikatny, o naturalnym PH, łagodzący olejek lawendowy, doskonale nawilża i koi zmęczoną skórę, zapewniając jej odpowiednie napięcie. Wspaniale sprawdzi się dla osób ze skłonnością do stanów zapalnych i nadmiernym wydzielaniem sebum. Nadaje skórze połysk, gładkość i elastyczność. Nadaje się do używania jako zamiennik kremu do twarzy, oraz ulubiony olejek do masażu.
Skład:Helianthus annuus seed oil, Lavandula Angustifolia Extract
Cena: 25zł/30ml
Moja Opinia:
Jeśli chodzi o olejki to muszę przyznać, że praktycznie ich nie używam, dlatego byłam ciekawa czego mogę spodziewać się od tego olejku. Olejek zamknięty jest w małej, szklanej buteleczce z pipetą, dzięki której można wydobyć odpowiednią ilość produktu. Zapach nie jest taki typowy dla lawendy powiedziałabym, że jest on bardziej zmieszany z takim ziołowym zapachem, jest przyjemny i jak dla mnie jest to plus, ponieważ nie przepadam za takim mocnym, klasycznym lawendowym zapachem. Konsystencja jest lejąca i tłusta, dlatego tutaj musimy uzbroić się w cierpliwość jeśli chodzi o wchłonięcie. Tego olejku używam zawsze wieczorem w połączeniu z hydrolatem lawendowym, o którym powiem więcej za chwilę. Jeśli chodzi o działanie to mi najbardziej zależało na twarzy, gdzie walczę już długi czas z moim trądzikiem. Olejek bardzo fajnie natłuszcza cerę, dzięki czemu jest zdecydowanie lepiej nawilżona i dzięki swoim właściwością łagodzącym świetnie radzi sobie z trądzikiem, jak i również z bliznami potrądzikowymi. Uważam, że olejek jest świetny dla osób, które nie tylko walczą z trądzikiem, ale oczekują nawilżenia, oraz napięcia skóry. Świetnie uzupełnia się z hydrolatem z serii lawendowej.

2. Hydrolat Lawendowy

Od Producenta:
Delikatny o naturalnym PH, łagodzący hydrolat lawendowy, doskonale nawilża i koi zmęczoną skórę, zapewniając jej odpowiednie napięcie. Wspaniale sprawdzi się dla osób ze skłonnością do stanów zapalnych i nadmiernym wydzielaniem sebum. Nadaje skórze połysk, gładkość i elastyczność. Łagodzi poparzenia słoneczne, działa łagodząco na ugryzienia owadów. Idealnie zastępuje tonik i mgiełkę do twarzy i ciała. Nadaje blask wysuszonym i zniszczonym farbowaniem włosom.
Skład: Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water
Cena: 25zł/50ml

Moja Opinia:
Z hydrolatem miałam do czynienia po raz pierwszy i muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona. Hydrolat jest zamknięty w poręcznej, szklanej buteleczce z atomizerem, dzięki czemu produkt jest rozpylany w postaci delikatnej mgiełki. Jeśli chodzi o zapach to jest on taki sam jak pisałam powyżej, dlatego nie będę się w tej kwestii rozpisywać, jest przyjemny i z pewnością wyczuwalny przez dłuższy czas. Jak wspominałam wcześniej hydrolat używałam wraz z olejkiem i uważam, że jest to świetny duet w walce z zaczerwienieniami, ale i nie tylko. Produktu tego możemy używać zamiast toniku czy też mgiełki do twarzy. Używam go nie tylko wieczorem z olejkiem, ale również w ciągu dnia, gdy czuje że moja skóra potrzebuje nawilżenia lub odświeżenia. Uważam, że jest to produkt genialny, idealnie nadaje się nie tylko w zimę, ale również i w lato, gdy nasza skóra potrzebuje odświeżenia czy też złagodzenia poparzeń słonecznych. Ja się z nim nie rozstaję, ani w domu, ani w podróży. Z pewnością nie jest to mój ostatni hydrolat, aż szkoda, że tak pózno poznałam ten produkt, ale z pewnością nadrobię swoje zaległości w tej kwestii.

Wszystkich zainteresowanych kosmetykami naturalnymi zapraszam tutaj: KLIK
Copyright © 2016 Testowanie produktów , Blogger